Choć jesteśmy już po noworocznym otwarciu, sytuacja w hubach jest bardzo dynamiczna i mocno zróżnicowana w zależności od tego, dokąd kierujecie swoje cargo.
Warszawa i Frankfurt na pełnych obrotach
Jeśli planujecie wysyłki przez WAW lub FRA, mamy dla Was ważną wiadomość: te lotniska przeżywają obecnie prawdziwe oblężenie. Mimo regularnych podwyżek stawek ze strony przewoźników, popyt wcale nie maleje. Wolne miejsce (space) wyprzedaje się praktycznie na pniu, dlatego w tych hubach „last minute” teraz nie istnieje. Jeśli macie tam towar, rezerwujcie go z dużym wyprzedzeniem.
Skandynawia kusi cenami, Amsterdam czeka na odbicie
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na północy. W Sztokholmie (ARN) i Kopenhadze (CPH) odnotowaliśmy spore spadki wolumenów, co przełożyło się na bardzo atrakcyjne stawki – w niektórych relacjach nawet o 20% niższe niż jeszcze tydzień temu. To świetny moment na przerzucenie tam cięższych ładunków, dla których można wynegocjować ceny specjalne.
Z kolei w Amsterdamie (AMS) obserwujemy chwilową stabilizację.
Rynek e-commerce nieco odpuścił, co zdejmuje presję z cen, ale to prawdopodobnie cisza przed burzą. Wraz z pełnym powrotem europejskich firm do regularnych operacji, spodziewamy się, że stawki spotowe zaczną tam szybko piąć się w górę.
Liège stawia na duże gabaryty
Ciekawie dzieje się w LGG. Mimo że e-commerce bywa tam teraz chimeryczny, linie lotnicze coraz chętniej oferują rozwiązania typu „non-split” dla większych partii towaru. Oznacza to, że duże shipmenty lecą w całości jednym transportem, co znacznie ułatwia logistykę i odbiór po stronie europejskiej.
Co nas czeka w najbliższych tygodniach?
Cały czas mamy z tyłu głowy nadchodzący Chiński Nowy Rok (15–23 lutego). Choć wydaje się, że to jeszcze chwila, w logistyce lotniczej „gorączka” zacznie się lada moment. Przewidujemy, że wraz ze zbliżaniem się świąt w Chinach, dostępność miejsca drastycznie spadnie, a walka o każdy kilogram cargo wejdzie w decydującą fazę.
Nasza rekomendacja: Jeśli macie ładunki pilne lub o dużej wadze, nie czekajcie na dalsze ruchy rynku. Obecnie elastyczność w wyborze lotniska (np. wybór tańszej Skandynawii zamiast zatkanego Frankfurtu) może przynieść spore oszczędności i – co ważniejsze – pewność, że towar w ogóle wyleci.














